24.02.2011, 17:47
Chodziło mi o to, że ja (i zapewne wielu innych) jestem przyzwyczajony do "blablabla-pomyślałem". A z brakiem takiego rozgraniczenia spotkałem się dotąd w opisach w trzeciej osobie, np "Był słoneczny poranek. Mitek poszedł na łąkę. *Ale tu gorąco!* W tym momencie zobaczył lisa *Chyba chce mnie zjeść! Lepiej mu ucieknę do lisiej nory* Jak pomyślał, tak zrobił". Pewnie jest tak dlatego, że pisząc w pierwszej osobie stwarzasz wrażenie opowieści, rozmowy. I wtedy myśli, jako właściwie do nikogo nie skierowane ("Witaj, jestem Filip z Konopi" pozwala się domyślić, że ktoś to powiedział) bez określenia, iż są myślami, mogą wprowadzać chaos w bezbronnych umysłach czytelników. (Przynajmniej u mnie tak jest, gdyż ja po godzinnej sesji myślę w kategoriach uniwersum
Potem przez piętnaście minut sprowadzam się co chwilę do rzeczywistych kategorii, ale za to mam lepsze zrozumienie świata i większą frajdę.) Co prawda ty w większości określasz kiedy myślisz, ale robisz to dość "niestandardowo"(Nie mówisz, że to właśnie pomyślałeś, ale że myślałeś) przez co trochę dziwnie się to czyta. Co nie znaczy, że koniecznie musisz się wpasować w schemat, broń Boże. Ale czyta się inaczej, a każda innowacja to zamęt w uporządkowanym świecie
PS. Aha, i do opini, że się czepiam i nic nie umiem - tak, nie chce mi się. Mam ciekawsze rozrywki przy dobrym kompie tutaj (gry) i przy słabym w domu (forum, Kongregate), oraz bez komputera (książki!!!), a także obowiązki (w domu: palenie w piecu; wszędzie: 4 marca olimpiada z bioli). Tak więc po prostu mi się nie chce. I nie mam czasu. I inne wymówki, w tym jedna prawdziwa (Nie mam ładnego charakteru pisma i moje dawne opowiadania bywają nieczytelne). Jak kiedyś znajdę czas (zepsuty komputer, niemożność wyjścia na dwór i brak książek) to może napiszę. Ale wtedy pewnie nie wstawię... Aha, i przypomniał mi się taki ładny zwrot - związki frazeologiczne. Przydatne przy ożywianiu opowiadań.
Potem przez piętnaście minut sprowadzam się co chwilę do rzeczywistych kategorii, ale za to mam lepsze zrozumienie świata i większą frajdę.) Co prawda ty w większości określasz kiedy myślisz, ale robisz to dość "niestandardowo"(Nie mówisz, że to właśnie pomyślałeś, ale że myślałeś) przez co trochę dziwnie się to czyta. Co nie znaczy, że koniecznie musisz się wpasować w schemat, broń Boże. Ale czyta się inaczej, a każda innowacja to zamęt w uporządkowanym świecie
PS. Aha, i do opini, że się czepiam i nic nie umiem - tak, nie chce mi się. Mam ciekawsze rozrywki przy dobrym kompie tutaj (gry) i przy słabym w domu (forum, Kongregate), oraz bez komputera (książki!!!), a także obowiązki (w domu: palenie w piecu; wszędzie: 4 marca olimpiada z bioli). Tak więc po prostu mi się nie chce. I nie mam czasu. I inne wymówki, w tym jedna prawdziwa (Nie mam ładnego charakteru pisma i moje dawne opowiadania bywają nieczytelne). Jak kiedyś znajdę czas (zepsuty komputer, niemożność wyjścia na dwór i brak książek) to może napiszę. Ale wtedy pewnie nie wstawię... Aha, i przypomniał mi się taki ładny zwrot - związki frazeologiczne. Przydatne przy ożywianiu opowiadań.
Tak, to jest mój podpis. Ktoś oczekiwał czegoś więcej, hę?






